Kiedy przyszedłem na świat, ważyłem zaledwie 700 gramów i mierzyłem 32 centymetry.
Urodziłem się 31 stycznia 2021 roku jako skrajny wcześniak – maleńki, kruchy, zależny od maszyn, które podtrzymywały mnie przy życiu.
Od pierwszego oddechu zaczęła się walka o życie.
Lekarze nie dawali nadziei.
Moi rodzice żegnali się ze mną trzy razy…

A ja za każdym razem wracałem. Bo wiedziałem, że tam – po drugiej stronie szpitalnego inkubatora – czeka na mnie miłość.
Przeszedłem przez piekło: retinopatię III stopnia, wylewy do mózgu, leukomalacje, ciężką dysplazję płuc, wodogłowie nieaktywne i tracheotomię.
Za mną trzy operacje, setki badań i 215 dni w szpitalu.
Do domu wróciłem podpięty do respiratora i koncentratora tlenu – maszyny, która pomagała mi oddychać, stała się moim codziennym towarzyszem.
Ale wiecie co?
Dzięki ciężkiej, codziennej rehabilitacji, dzięki miłości i determinacji moich rodziców – zszedłem z respiratora i koncentratora tlenu!
Oddycham samodzielnie!
To cud, na który pracowaliśmy każdego dnia.
Dziś mam prawie 5 lat.
Zmagam się z diagnozą: Mózgowe Porażenie Dziecięce – czterokończynowe.
Codziennie walczę ze spastyką – bolesnym wzmożonym napięciem mięśniowym, które sprawia, że moje ciało napina się, drży i boli.
Zwykły ruch, który dla innych dzieci jest zabawą, dla mnie jest walką z bólem.

Nie potrafię chodzić, mówić ani samodzielnie jeść.
Ale się nie poddaję.
Ćwiczę po kilka godzin dziennie.
Walczę o to, by kiedyś usiąść, by zrobić krok, by przytulić mamę i tatę własnymi siłami.
Moi rodzice robią wszystko, co mogą.
Widzą, że rehabilitacja działa – że dzięki niej potrafię coraz więcej.
Ale to kosztuje ogromne pieniądze – tysiące złotych miesięcznie na terapię, sprzęt, turnusy, wizyty u specjalistów.
Bez wsparcia nie damy rady dalej walczyć.
Dlatego błagamy – pomóż nam.
Pomóż Filipkowi walczyć z bólem i odzyskać dzieciństwo.
Dla Ciebie to kilka kliknięć. Dla nas – całe życie.
Tylko w Was nasza nadzieja.
Każda złotówka to szansa, że ten mały wojownik zrobi swój pierwszy krok.
Nie pozwól, by jego walka poszła na marne.
Kliknij “Wesprzyj” – podaruj Filipkowi oddech bez bólu, ruch bez cierpienia i przyszłość z uśmiechem.
Bo dobro naprawdę wraca.
Codzienną walkę Filipka możesz śledzić na Facebooku: #FilipkowaPaczka